Sezon na dyniÄ™ jest w peÅ‚ni… W każdym spożywczaku można dojrzeć piÄ™kny pomaraÅ„czowy odcieÅ„ na dyniach… lub na twarzy pani stojÄ…cej obok nas w kolejce. I wtedy, gdy opanujemy potrzebÄ™ wgapiania siÄ™ w ofiarÄ™ źle dobranego podkÅ‚adu lub zrobienia w ukryciu zdjÄ™cia, by przesÅ‚ać do przyjaciółki, nachodzi refleksja: “Jak można siÄ™ tak pomalować?!” Można, i to bardzo Å‚atwo :)
PRÓBY, PRÓBKI, PRÓBECZKI
Nie przyjmuję wytłumaczenia pani konsultantki, że nie robią próbek bo coś-tam. Nawet w małej osiedlowej drogerii otrzymałam próbki więc najwyraźniej nie jest to problemem, a jeśli dla jakiegoś sklepu jest? To wychodzę z niego i już tam nie wracam. Nie, nie dlatego, że zarzucam focha ale dlatego, że to miejsce nie szanuje swojego klienta i chce na nim tylko zarobić.
W sklepach takich jak Douglas czy Sephora, wizażystki/konsultantki proponują wykonanie makijażu wybranym podkładem w zastępstwie próbki. OK, przyznaję, że pozwala to wstępnie ocenić czy kolor jest odpowiedni, ale nie zastąpi samodzielnego pomalowania się kosmetykiem w domu ponieważ:
- Na kremie, którym konsultantka posmaruje naszą twarz przed makijażem podkład może wyglądać świetnie i trzymać się długi czas, a na naszym prywatnym - nie. I odwrotnie.
- By sprawdzić czy podkÅ‚ad przetrwa caÅ‚y dzieÅ„ trzeba… a i owszem, chodzić w nim caÅ‚y dzieÅ„, a nie od osiemnastej do dwudziestej drugiej.
- Trzeba sprawdzić, czy podkład dobrze się nakłada, a konsystencja i zapach nas nie drażnią.
- Sklepowe oświetlenie zniekształca kolory.
WIZAŻYSTKA NIE ZAWSZE MA RACJĘ
Jakże bolesna to prawda dowiedziałam się po jednej z wizyt w Douglasie. Przeurocza dziewczyna podjęła się próby wybrania dla mnie podkładu Armani za jedyne sześćset-ileś-tam złotych. Była bardzo pomocna, bardzo miła i sprawiała wrażenie rozeznanej w temacie. Zrobiła dla mnie aż trzy próbki i z sercem pełnym nadziei wysłała mnie do domu.
Do tej pory jestem jej wdzięczna, bo mimo upływu czasu, pamiętam jak popłakałam się ze śmiechu malując jednym z nich. Jakbym na głowę przywdziała dynię z otworami na upiornie białe oczy! Uśmiałam się setnie, ale pomyślcie jak potwornie bym się wkurzyła, gdybym kupiła go bez sprawdzenia! Dlatego warto pamiętać: wizażystce, nawet tej najmilszej, najładniejszej i sprawiającej wrażenie Matki Teresy od kosmetyków, zależy na tym, żeby coś nam sprzedać. Zawsze. I nie dziwmy się, przecież to jej praca. Ma szefową/szefa nad sobą, który oczekuje wyników, może ma na utrzymaniu rodzinę, psa i sąsiada? Może. Ale to nie znaczy, że mamy pozwalać na wciskanie sobie bubli tylko po to, by ona zrobiła, a my - straciły. Zaufajcie same sobie, bo to nie wizażystka będzie nosić ten podkład na twarzy i nie ona wyda na niego pieniądze, ale Wy. Jeśli coś nie do końca Wam pasuje, nie kupujcie.
MATUJĄCY CZY ROZŚWIETLAJĄCY?
Jeśli któreś z Was, tak jak ja, mają cerę naczynkową, pewnie zauważyłyście, że podkład znika z twarzy niczym skarpetki w praniu. Rach ciach! I nie ma. No ja przepraszam, ale nie po to wydaję pieniądze na podkłady, by po dojściu do pracy ujrzeć w lustrze nos czerwony jak u pana Józka - stałego bywalca monopolowego i zapalonego degustatora denaturatu. Ustalmy: czerwony nos nie wygląda dobrze przy każdym, nawet najdelikatniejszym makijażu oczu, a co dopiero przy smokey eyes! Tym z Was, które nie widziały takiego zjawiska, pędzę z wyjaśnieniem, że ja wyglądam wówczas jak złachana życiem, pozbawiona gustu striptizerka po wyjątkowo intensywnym występie w lokalnej spelunie pod Radomiem.
Podkład ma przetrwać na twarzy cały dzień, a najbardziej trwałe są te matujące. Osobiście, ciężko było mi się z tym pogodzić, bo uwielbiam podkłady rozświetlające, dlatego kupiłam w sklepie Internetowym mineralny pyłek rozświetlający. Dodaję go do buteleczki z podkładem, mieszam potrząsając bardzo intensywnie i w ten sposób uzyskuję długotrwały podkład rozświetlający.
KOLOR
- Jak dla pani to koniecznie żółty odcień podkładu, ukryje naczynka - zawyrokowała stanowczym tonem makijażystka. Czy miała rację?
Najważniejsza zasada brzmi: Kolor podkÅ‚adu dobieramy do koloru ciaÅ‚a czyli do karnacji. Nie ważne, czy mamy problem z naczynkami, pryszczami, piegami czy czymkolwiek innym: twarz ma mieć dokÅ‚adnie taki kolor i być tak samo jasna lub ciemna, jak reszta ciaÅ‚a. JeÅ›li wydaje Wam siÄ™, że podkÅ‚ad jest za ciemny/za jasny/za beżowy/za różowy/za pomaraÅ„czowy, ale po rozsmarowaniu nie bÄ™dzie tego widać to… witajcie w Å›wiecie dyÅ„ ;)
Najczęstsze błędy jakie zaobserwowałam przedstawiam na, jakże profesjonalnie zrobionym w Paincie, rysunku ;)
Chyba żadna z Was nie przyzna, że to dobrze wygląda! ;) Wiem, że może to początkowo przerażać, bo wybór podkładów jest ogromny, ale wystarczy przestrzegać zasad. W razie czego jestem do Waszej dyspozycji i mogę pomóc :)













